najwyraźniej nie zaleŜało na nim ani trochę.

spojrzał ku niej. Becky nie mogła wykrztusić z siebie słowa. Trwali tak przez chwilę,
certyfikatu własności. Becky nigdy nie słyszała o czymś podobnym. Zresztą uciekła z domu.
Zawsze lubiła się z nim złośliwie drażnić. Zwłaszcza kiedy był w sytuacji bez wyjścia.
Kochała go. Nawet gdyby miała prawo powiedzieć mu o tym, pewnie i tak by nie uwierzył. Dziś wieczór była gotowa za niego umrzeć. Nie tylko z poczucia obowiązku, nie tylko z powodu honoru, ale przede wszystkim z miłości. Dobrze, że on nigdy się o tym nie dowie, Tak będzie lepiej i bezpieczniej dla nich obojga. Jeszcze nie zakończyła swojej misji. Zrezygnowana, opuściła głowę. Niespodziewanie zatęskniła za Londynem. Za chłodem, wilgocią i zapachem Tamizy.
Wydął jeszcze usteczka, smarując je błyszczykiem. Włosy lekko nastroszył,
generałów, dygnitarzy oraz ich orszaków. Wszyscy ci sojusznicy walk z Napoleonem byli
- Ułóżmy menu na dzisiejszą noc - zaczął wesoło. - Na przystawkę bliźniaczki
dziewcząt Parthenię Westland. Świetnie! Teraz pozostawało jej tylko czekać na odpowiedni
potem spojrzeć na siebie w lustrze. I wtedy... - głos Aleca zniżył, się do bolesnego szeptu -
poznawać swoją orientację! Szkoda tylko, że w jego marzeniach książę kochał go nad
Gdyby się odezwał, załamałby mu się głos i pogrążyłby się jeszcze bardziej. – Adam,
zauważył tego Książę, tylko ten Sebastian!
Inni gracze wokół stołu wstrzymali dech na ten widok, lecz Alec bez śladu
Edward nie spotkał na górze żywej duszy. Ucichły ostatnie, sporadyczne wystrzały, więc bez przeszkód dostał się na dół. Czekając, aż Bella nawiąże kontakt, prześledził plan jachtu, który sporządziła po pierwszym spotkaniu z Blaquiem. Miał go w głowie, więc nie zwlekając pobiegł jej szukać.


Oriana otworzyła kopertę, przebiegła wzrokiem list i zbladła.

- A więc poświęcimy część wschodniego skrzydła. Sprytne - rzekł w zamyśleniu, wpatrując się w ostrze, które obracał w uniesionej dłoni. Wiedział, że gdyby tylko mógł, bez chwili wahania zatopiłby je w sercu Blaque'a.
Kozacy rzucili się ku niemu wszyscy naraz, lecz on wywijał już szablą, trzymaną w
- Jestem James. - Młoda, przystojna twarz rozjaśniła się w uśmiechu. - Witam na pokładzie „Niepokonanej”.

- Chodzi ci o Blaque'a, prawda?

Mówił do niej „kochanie"? Po tym wszystkim, co mu powiedziała?
melodramatu, którego był przed chwilą świadkiem,
- Ty to zrobiłaś! - Amy nie kryła oburzenia. - Ty, Lizzie.

brzegu. W ostatniej turze wezmą udział tylko czterej gracze. Będzie ona najtrudniejsza i

Erika marudziła coś przez sen. Mark wrócił do realnego świata... Opamiętał
- Jak działa ta dorywcza pomoc? - zapytała.
widocznie uwaŜa, Ŝe nas czterech to straszny tłum.